Zwolnienia w GoPro – prace straci 200 – 300 osób

Według informacji podanych przez portal TechCrunch redukcja etatów ma dotknąć firmę GoPro i obejmować ma 200-300 osób. Największe straty w zasobach ludzkich mają dotknąć dział odpowiedzialny za rozwój dronów. Karma ponownie wraca…

0
30

Według informacji podanych przez portal TechCrunch redukcja etatów ma dotknąć firmę GoPro i obejmować ma 200-300 osób. Największe straty w zasobach ludzkich mają dotknąć dział odpowiedzialny za rozwój dronów. Karma ponownie wraca…

Firma tłumaczy się, że takie działania mają za zadanie dostosowanie jej do wymagań biznesowych. Wiadome jest, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi właśnie o pieniądze i w tym przypadku to się zgadza. Projekt drona Karma, który okazał się klapą nadal pokutuje. Ponadto firma dorobiła się pokaźnej konkurencji na tle kamerek sportowych, a nowe produkty nie są już tak przełomowe, jak to miało miejsce kilka lat temu.

Dron GoPro Karma od samego początku napotykał problemy – od ograniczeń technicznych po „własne wycieczki drona”, które finalnie kończyły się tym, że mogliśmy go już więcej nie zobaczyć. Te ostatnie doniesienia przesądziły o tym, że Karma została masowo wycofywana ze sprzedaży a klientów prosiło się o zwrot zakupionych dronów. Nowa wersja Karmy powróciła na rynek w lutym 2017. Inżynierowie skupili się przede wszystkim na całkowitym usunięciu usterki, która polegała na odłączaniu się akumulatora podczas lotu. Niestety ponowny debiut zbiegł się z premierą dronów od DJI – Mavika i Sparka. Konsumenci mieli spory dylemat co wybrać, a niesmak po falstarcie GoPro został, co skutkowało świetnymi wynikami sprzedaży u konkurencji.

Niestety to nie pierwszy raz gdy firma ratuje swój biznes zwalniając ludzi. Przypomnijmy, że kampania zwolnieniowa w GoPro trwa od końca 2016 roku, kiedy to pracę straciło 100 osób z działu rozrywki. Kolejny rok nie był lepszy – 270 osób mniej w marcu 2017. Żeby tradycji stało się zadość w tym roku także nadeszły zwolnienia, szkoda tylko, że wraz z jego początkiem.

Czy statek pod wodzą CEO Nicka Woodmana odzyska straconą pozycję? Powoli zaczynam w to wątpić – DJI zawładnęło naszym niebem, pozostałe chińskie firmy coraz ciaśniej rozpychają się na rynku kamer sportowych. Przyszłością może się okazać tylko nowy, innowacyjny i rewolucjonizujący rynek produkt. Kto wie może po  tych chudszych latach przyjdzie dobra passa?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here